Czy znacie to wszechogarniające uczucie pustki?Pustki,której nie wypełnicie ani hektolitrami alkoholu,ani kilometrami sześciennymi dymu papierosowego?Pustki ,której nie przejecie nawet ulubiona czekoladą ,a wypita kawa wraz z przyśpieszeniem bicia serca spotęguje tylko jej rozmiar?

Najbardziej ranią najbliżsi i to jest niesprawiedliwe.W świecie idealnym powinno być zupełnie na odwrót!Z tym jest coś nie tak skoro rani Ktoś,kto był wszystkim, a pomagają ludzie na pozór obcy…Nie wiem, może ja patrzę w lustro i widzę  tylko odbicie świata realnego?Może wystarczy się odwrócić?Może jednak ten brak logiki to złudzenie?Jednak nie…Świat taki jest ,a zauważenie tego po trzydziestce było po prostu wielką naiwnością!Uczucie niezgody na realia jednak jest trudne do powstrzymania…czasami wydaje mi się ,że ten bunt pozostanie we mnie na zawsze.Znowu naiwność -wręcz przedszkolna,ale ja nie chcę być cynikiem…to byłoby za proste.

Gdy idę ulicą i one uśmiechają się do mnie,lub gdy jestem w klubie i mój wzrok krzyżuje się ze wzrokiem fajnej dziewczyny ,a jej spojrzenie mówi :”podejdź przywitaj się”,albo gdy siedzę z miłą panią przy filiżance  kawy w przytulnej knajpce-cały czas czuję pustkę.To jest nieuleczalne.Pewne sprawy zdarzają się raz w życiu…

Oczywiście wiem,iż ludzie kochają wielokrotnie.To prawda.Są to uczucia często piękne, prawdziwe i szczere.Z tym że TAK kocha się tylko raz.Następne są już mniej bezinteresowne.Więc jeśli czujecie TAKĄ Miłość to przestrzegam -pielęgnujcie ją i walczcie o Nią każdego dnia.Dbajcie o Jej rozwój ,o ewolucję.Bo gdy pojawi się nagła burza i Ją wam odbierze ,to nawet słońce, które zawsze  po tej burzy przychodzi nie ogrzeje Was tak jak ogrzewała Ona….

Pozdrawiam.

Lansky